Dramat w trzech aktach.

Prolog
Dziś Google postanowiło jeszcze bardziej zwiększyć bezpieczeństwo swoich użytkowników. Okazuje się, że najlepszą na to metodą jest utrudnienie dostępu do wyników wyszukiwania, czyniące wyszukiwarkę nieco… mniej funkcjonalną.

Akt pierwszy

Chciał człek rozpocząć dzień od wyszukiwania,
Lecz co ujrzał był, przerosło najśmielsze oczekiwania…

Google dba o twoje bezpieczeństwo

Nagle okazało się, że wszystkie znalezione strony zagrażają bezpieczeństwu. Internet to zuo, co wiemy nie od dziś, ale dotąd nikomu to nie przeszkadzało. Nawet siebie Google uznał za niebezpieczne (jak by nie było, całkiem słusznie).
Klik w pierwszy z brzegu wynik – www.google.pl…

Akt drugi

O bezpiecznym Internecie waszmość się dowiesz,
Kiedy cny Google łaskawie Ci podpowie…

Google dba o twoje bezpieczeństwo

To bardzo miłe. Nie dość, że zostaliśmy ostrzeżeni przed śmiertelnym zagrożeniem, to jeszcze możemy dowiedzieć się co właściwie nam grozi. Tak więc klik w ‘Bezpieczne przeglądanie’…

Akt trzeci

Niegodziwe to i złe kreatury, a jest ich wiele,
Kryją się i spiskują, z 404 i 505 na czele…

Google dba o twoje bezpieczeństwo

Tym razem 502. No cóż, szkoda…

Epilog

Krótko to trwało, a tak wiele się działo… W trakcie testowania nowej super technologii Google, kilka milionów ludzi ogarnęła panika. Część z nich zaczęła wrzeszczeć, inni obgryzali paznokcie, jeszcze inni wyrywali włosy z głowy, tracili przytomność lub wybiegali na ulicę. 7% zadzwoniło po informatyka, co dwudziesty dodał wpis na digg’u albo innym wykopie, drugie tyle zaktualizowało swoje blogi. Tia…