Poprzedni film o przygodach Batmana był nienajgorszy. Najnowszy jest znakomity.

W dużej mierze to zasługa odtwórcy roli Jokera – Heatha Ledgera, przy którym wykreowana w 1989 przez Jacka Nicholsona postać wydaje się płytka i nieciekawa. Mistrzostwo po prostu. Pozostali aktorzy, choć już nie tak wybitni w swoich rolach, trzymają względnie wysoki poziom (acz Bale jest drętwy jak zwykle, a wielka miłość Bruce’a Wayne’a jakaś taka mało porywająca). Efekty – jak na współczesny film hollywoodzki przystało – wyjątkowo specjalne. Muzyka batmaniaszcza jest niczego sobie, podobnie udźwiękowienie. Fabuła zaś składna, sensowna i nie “czarno-biała”, akcji oraz jej zwrotów nie brakuje.  I, co ciekawe, nie wszystko układa się wspaniale i szczęśliwie.

Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów tego roku. Zresztą gros recenzji i pełne sale już na pokazach przedpremierowych o czymś świadczą. Polecam, nie tylko fanom Batmana.